piątek, 27 marca 2015

Woda toaletowa Plaisirs Nature - wykończona

Cześć wszystkim,

Dzisiaj w poście chciałabym przedstawić wam jeden produkt, które obecnie został zużyty. Niestety większa część moich produktów nie skończy się zbyt szybko lub jest po prostu potwornie wydajna, tak jak balsam Joanny, który zużyłam w 1/3 i żel pod prysznic Fine Dreaming, który im jest go mniej tym mniej potrzeba, by się umyć niniejszym zapraszam was do zapoznania się z wykończonym przeze mnie kosmetykiem.

Woda toaletowa Plaisirs Nature (morelowa)



Tę wodę toaletową dostałam na imieniny kilka lat temu. Wtedy był to jeden z produktów z edycji limitowanej Yves Rocher. Po pewnym czasie jej zapach mi się znudził, potem jakby zmienił się w odbiorze mojego nosa, aż w końcu udało mi się ją zużyć.

Opakowanie:

Jest to malutka buteleczka o pojemności 20 ml.Szata graficzna jest lekka i typowo letnia.Podczas używania nic nie budziło moich zarzutów i zawsze mogłam się spryskać jednakową ilością perfum.




Zapach:

Typowo owocowy, ale z nutą czegoś ciepłego. Dość intensywny aromat. Według mnie jest to pewna wariacja na temat delikatniejszej woni moreli. To, co zdecydowanie poprawiało mi humor podczas użytkowania to coś, jakby w buteleczce perfum zamknięto nutę letniego słońca, którą można zabrać ze sobą i nosić jesienią i zimą.




Trwałość:

Czytałam trochę o wodach toaletowych Plaisirs Nature i w wielu opiniach krytykowano ich niską trwałość. Rzeczywiście jest to prawda, ale to w sumie plus, gdyż noszenie tego słodkiego zapachu przez więcej niż 3 godziny stałoby się trochę uciążliwe.

Moja opinia:

Zapach mi się spodobał, a prezent okazał się trafiony. Z pewnością jednak był to mój jedyny kontakt z tym oto zapachem, gdyż była to edycja limitowana. Jednak nie zapomnę towarzyszącej noszeniu zapachu dodatkowej dawki pozytywnej energii.


Niespodzianka nr 1:

Dodatkowo mam dla was niespodziankę - moją najnowszą stylizację paznokci, którą zrobiłam przy pomocy lakieru Miyo Mini Drops nr 97 -przezroczystego z świecącymi białymi drobinkami. NAłożyłam na paznokcie 2 warstwy tego lakieru.





Niespodzianka nr 2:

Oprócz kosmetyków moją  obsesją jest także haft krzyżykowy. Chciałam podzielić się z wami moimi pracami, które wyhaftowałam w ostatnim czasie.

Pierwszą z nich jest obrazek - bukiet kwiatów, który będzie prezentem dla rodziców na kwietniową 15 rocznicę ślubu.







Druga praca to jajko wielkanocne. Zaczęła ją haftować moja młodsza siostra, ale z racji, że niespodziewanie złamała prawą rękę poprosiła mnie, bym skończyła haft za nią. Zaznaczam, że w orginale (we wzorze z gazetki) kokarda była jasno i ciemnoniebieska oraz było wykończenie kokardy w postaci niebieskich konturów.



Co myślicie o wodach toaletowych Plaisirs Nature?
Macie swój ulubiony zapach?
Czy podobają wam się moje i częściowo mojej siostry prace?

sobota, 7 marca 2015

Balsam do ciała Joanny z zieloną herbatą

Hej hej hej!

Tej zimy podczas różnych promocji nakupowałam sobie kilka maseł do ciała ale, nie zorientowałam się,  że przechowuję w szufladzie jeszcze 500-mililitrowego giganta. Był nim balsam do ciała Joanny z zieloną herbatą.

Używałam już dwóch  balsamów tej firmy - grepjfrutowego i z algami,  z których  byłam dosyć zadowolona. Wszystkie były kupione  w osiedlowym sklepie odido. Lepiej chyba spisywał się algowy i ze względu na nawilżenie i delikatniejszy zapach.

Opakowanie:

Balsam dostajemy w 500-mililitrowej poręcznej butli koloru białego. Pod wieczkiem znajduje się otwór,  przez który  można  wycisnąć odpowiednią ilość kosmetyku. Ja jednak używam pożyczonej od innego specyfiku poręcznej pompki, która skutecznie motywuje  mnie  do  codziennego smarowania.

Zapach i konsystencja:

Kosmetyk ślicznie pachnie, a zapach utrzymuje się na skórze  - czuć go lekko nawet  rano. To,  co wyczuwam nie jest prawdziwą zielona herbatą jednak pachnie tak  świeżo,  ze naprawdę umila oczekiwanie na wiosenne dni. Balsam  ma konsystencję  raczej rzadką,  gładko rozprowadza się  po skórze  i średnio szybko wchłania. Nie pozostawia lepkiej warstwy - po dłuższej chwili  niespecjalnie czuć go na skórze. Trzeba tylko  pamiętać, żeby nie nakładać go zbyt wiele na stopy.

Działanie:

Po tym balsamie nie spodziewałam się czegoś  specjalnego.  Traktuję go raczej jako kosmetyk do codziennej  pielęgnacji.  Ma działanie nawilżające i wygładzające,  skóra  jest odświeżona i przyjemnie pachnąca.  W balsamie nie zauważyłam jakiegoś wielkiego  efektu wow,  a jego największym minusem jest krótkotrwałość.

Moja opinia:

Ten balsam wielce mnie nie zachwycił,  ale i nie wywarł na mnie negatywnego wrażenia.  Nie wiem czy mam go polecić - zdecydujcie same.  Sadzę,  że  nadaje się on jednak tylko do skóry normalnej,  suchej tak dobrze nie nawilży.